Czy projekt naprawdę uniemożliwi ochronę upraw?
Wśród krytyków obywatelskiego projektu ustawy „Zmieńmy prawo łowieckie. Na dobre” szczególnie często pojawia się jeden argument: proponowana odległość 700 metrów od zabudowań rzekomo uniemożliwi ochronę upraw rolnych i wykonywanie gospodarki łowieckiej na większości terenów Polski.
To mocne stwierdzenie, ale czy jest prawdziwe?
Sprawdźmy fakty.
Mit 1: Projekt całkowicie zakazuje polowań w promieniu 700 metrów od zabudowań
Nie.
Projekt nie wprowadza bezwzględnego zakazu wykonywania polowania w odległości mniejszej niż 700 metrów od budynków.
Przewiduje on możliwość wykonywania polowania bliżej zabudowań po uzyskaniu zgody właściciela, użytkownika wieczystego lub posiadacza nieruchomości, na której znajduje się budynek.
Co więcej, zgoda nie wymaga skomplikowanych formalności. Może zostać wyrażona w formie dokumentowej, czyli np. wiadomością e-mail lub SMS.
Oznacza to, że projekt nie zamyka drogi do reagowania w miejscach, gdzie jest to rzeczywiście potrzebne. Wprowadza jedynie zasadę, że osoby mieszkające w pobliżu powinny mieć wpływ na to, czy w bezpośrednim sąsiedztwie ich domu będzie używana broń myśliwska.
Mit 2: Projekt uniemożliwi ochronę upraw przed zwierzętami
Nie.
W debacie publicznej często pomija się ważny szczegół.
Proponowany przepis dotyczy wykonywania polowania na gatunki łowne, czyli tzw. zwierzynę.
Nie oznacza automatycznego zakazu wszystkich działań podejmowanych wobec dzikich zwierząt, w tym IGO.
Krytycy projektu często przedstawiają sprawę tak, jakby każda forma reagowania na problemy powodowane przez zwierzęta została objęta zakazem. Tak nie jest.
Mit 3: Większość kraju zostanie wyłączona z możliwości wykonywania polowań
Tego nikt dotąd nie wykazał.
W przestrzeni publicznej pojawiają się twierdzenia, że strefa 700 metrów „wyłączy większość kraju” z możliwości wykonywania polowania.
Nie przedstawiono jednak analiz, które by to potwierdzały.
Aby taki argument był wiarygodny, należałoby odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań:
- jaki procent powierzchni obwodów łowieckich rzeczywiście znalazłby się w strefie 700 metrów,
- jaka część tych terenów mogłaby zostać objęta zgodą właścicieli nieruchomości,
- jak często obecnie polowania odbywają się w odległości od 150 do 700 metrów od zabudowań,
- czy istnieją alternatywne sposoby ograniczania szkód na tych terenach.
Dopóki takie dane nie zostaną przedstawione, twierdzenia o „wyłączeniu większości kraju” pozostają opinią, a nie udowodnionym faktem.
Bezpieczeństwo mieszkańców też ma znaczenie
Obecnie obowiązujące przepisy przewidują zakaz oddawania strzałów do zwierzyny w odległości mniejszej niż 150 metrów od zabudowań mieszkalnych.
Projekt wychodzi z założenia, że standard bezpieczeństwa powinien zostać zwiększony.
Nie jest to rozwiązanie wyjątkowe.
W wielu dziedzinach życia publicznego przepisy bezpieczeństwa są zaostrzane wraz z rozwojem wiedzy, zmianami społecznymi i oczekiwaniami obywateli.
Trudno uznać za kontrowersyjne założenie, że osoby mieszkające w pobliżu polowań powinny mieć większy wpływ na to, czy w sąsiedztwie ich domu będzie używana broń palna.
Prawo własności, a nie przywilej
Projekt opiera się na prostej zasadzie:
jeżeli ktoś chce wykonywać polowanie w bezpośrednim sąsiedztwie domu, powinien uzyskać zgodę osoby, która ten dom posiada lub użytkuje.
To rozwiązanie wzmacnia prawa właścicieli nieruchomości i daje mieszkańcom realny wpływ na działania prowadzone w ich najbliższym otoczeniu.
Nie jest to zakaz.
To przywrócenie właścicielom prawa współdecydowania o tym, co dzieje się w pobliżu ich domu.
Co naprawdę zmienia propozycja 700 metrów?
Obywatelski projekt nowelizacji ustawy nie oznacza:
❌ zakazu ochrony upraw,
❌ zakazu reagowania na problemy powodowane przez zwierzęta,
❌ automatycznego wyłączenia ogromnych obszarów kraju z użytkowania.
Projekt oznacza:
✔ większe bezpieczeństwo mieszkańców,
✔ większe poszanowanie prawa własności,
✔ obowiązek uzyskania zgody osób mieszkających w pobliżu planowanego polowania,
✔ rozsądne ograniczenie używania broni myśliwskiej w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań.
Dlatego twierdzenie, że projekt „uniemożliwi ochronę upraw”, jest co najmniej dużym uproszczeniem. W rzeczywistości proponowane przepisy próbują pogodzić trzy wartości: bezpieczeństwo ludzi, prawa właścicieli nieruchomości i możliwość reagowania na rzeczywiste problemy związane ze zwierzętami.

Dodaj komentarz